czwartek, 18 kwietnia 2013

A'la boyfriend's trousers/trecz from my dream.

Ten trencz pojawi się w postach niejednokrotnie, ponieważ go wielbię i noszę przy każdej możliwości. W końcu cóż się dziwić jak znalazło się już ten swój wymarzony. Idealny bo odpowiednia długość, klasyczny wzór i odpowiedni mój kolor. Na jesień będę go nosiła do kremowych kaloszy, to już pewne.
Po raz drugi pokazuję Wam się w spodniach o długości w połowie łydki. I choć znów drastycznie skracają mi nogi, to nie przeszkadza mi to, bo taki urok boyfriendów. Skracają, pogrubiają, a i tak większości się podoba. Mam już dla Was przygotowaną kolejną ich odsłonę, znów w taki lekko elegancki styl. Tylko w taki sposób możemy się ratować, żeby nie wyjść na 'chłopczycę'.
Już tak długo chodziłam do szkoły bez żadnych opuszczonych dni, że dziś jak na złość musiałam zaspać. Żałuję, że ominął mnie sprawdzian z historii, który chciałam już napisać i mieć za sobą, bo się uczyłam, ale nieeeee. To się nazywa złośliwość rzeczy martwych i niemartwych.

7 komentarzy:

  1. mam podobny trencz i go uwielbiaaam:D

    OdpowiedzUsuń
  2. fajny zestaw, idealny na wiosenne dni - niby ciepło ale lepiej mieć przy sobie kurtkę :)
    cieszę się, że robi się coraz cieplej bo też lubię w taki sposób podwijać spodnie :D

    +obserwuję & lajkuję na fejsie!

    ANECIA WAS HERE- more than passion ♥
    blog | facebook | twitter

    OdpowiedzUsuń
  3. Ponadczasowy trencz :D

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie!

    OdpowiedzUsuń